Dziś jako mały przerywnik od biżuterii wszelakiej - papierowa wiklina. Właśnie nadarzyła się okazja, żeby znowu trochę poćwiczyć wyplatanie.
Aga z Michałem wybierają się na wesele, a ostatnio coraz częściej Młode Pary zamiast kwiatów, proszą o coś praktyczniejszego np. słodkości czy butelkę dobrego wina. Ja wprawdzie uwielbiam kwiaty w każdej postaci, lubię też je otrzymywać, ale rzeczywiście w takiej ilości jak na weselu to może stanowić pewien kłopot. Tak więc Aga poprosiła o wykonanie jakiegoś pojemnika na słodycze z papierowej wikliny, np. kołyski jaką już kiedyś z takiej samej okazji dla niej robiłam, ale mnie od dawna jakoś korciło, żeby wypróbować kolejny tutorial Ani Krućko tym razem na wózeczek, tylko że nie było okazji, na którą mogłabym go zrobić. No i jak się okazja znalazła, to nie mogłam nie spróbować, tym bardziej, że miałam na to sporo czasu.
Daleki od ideału autorki, ale jest
Do środka przydałaby się podusia, ale skoro to pojemnik na słodycze, to nie zrobiłam, żeby się więcej zmieściło :-)
W założeniu miał być wykończony samymi białymi dodatkami, ale jakoś to wszystko blado wyglądało, więc wózeczek wykończyłam na niebiesko.
Może troszkę krzywy i może za wysoka budka, dlatego gdybym kiedyś robiła drugi to kilka elementów dziś zrobiłabym inaczej, ale jak na pierwszy to wyszedł słodko :-)
W każdym razie córce się spodobał to może obdarowanym też przypadnie do gustu
Pozdrawiam
