Translate

czwartek, 16 sierpnia 2018

Wisior Orientaly

...a w każdym razie mnie się tak właśnie kojarzy, trochę z powodu kolorystyki, a trochę z powodu motywu na kaboszonie.
Wiem, ostatnio pisałam, że czas wrócić do frywolitki, ale koraliczki mnie zniewoliły i mocno trzymają, i nie chcą wypuścić ze swojej mocy. 
Wisior powstawał z małymi przeszkodami, bo nie przewidziałam wszystkiego w trakcie jego projektowania. Skupiłam się na kolorystyce i wszyłam sobie krawatkę do podwieszenia wisiora, która pasowała kolorystycznie, a nie przewidziałam, że rzemyk który dopiero zamówiłam w necie, a który dotarł do mnie dopiero po wszyciu krawatki, nie będzie swobodnie się przez nią przesuwał. Musiałam więc zastosować cieńszy rzemyk do którego nie było pasujących końcówek do wklejania. Tak więc do rzemyka który nie przechodził przez krawatkę końcówki były, a do rzemyka który byłam zmuszona zastosować końcówek w sklepie nie było. No więc cóż było robić, coś musiałam wykombinować, bo już bardzo chciałam skończyć tą pracę. Wpadłam więc na pomysł, że sobie takie końcówki wyplotę z TOHO 15 pejocikiem, no i już jest.  :-)

Wisior Orientalny
Długość wisora wynosi 7,5 cm, z krawatką 8,5 cm, długość koralikowych frędzelków wynosi 5 cm.
Długość rzemyka 68 cm (więc to tzw. długość "pępkowa")

Nie wiem czy jest ładny, ale na pewno zwraca uwagę.



Jak na trzecią pracę w technice haftu koralikowego, to mnie efekt końcowy zadowala.
Zdaję sobie sprawę że jest jeszcze dużo do poprawienia w samej technice szycia, ale nie jest to moja ostatnia praca w tej technice, więc będzie jeszcze okazja do poprawy :-)

wtorek, 17 lipca 2018

Fire Opal, Champagne i Diamentowa

... to nazwy trzech nowych bransoletek które powstały w miniony weekend. Dwie pierwsze noszą nazwę od nazwy biconów z czeskiego kryształu, a ostatnia tak fajnie błyszczy, że tak mi się jakoś skojarzyła z diamentami. Diamentową robiłam już wcześniej i już wtedy tak ją nazwałam, tyle tylko, że od razu się komuś spodobała i szybko zmieniła właściciela, i nie miałam okazji zbyt długo się nią nacieszyć.
Teraz bransoletka Champagne komuś przypadła do gustu, a że to moja ulubiona i często noszona, to należało szybko zamówić potrzebne materiały i zadowolić kolejną "sroczkę" lubiącą błyskotki, no i tak jakoś z rozpędu zamówiło mi się trochę więcej koraliczków, i zamiast jednej powstały od razu trzy bransoletki :-)
Tak prezentują się razem

A tutaj każda z osobna
 Fire Opal



 Champagne



i Diamentowa


Trochę dużo tych zdjęć ale bardzo lubię je robić, nosić i oglądać :-)

Teraz chyba czas wrócić do frywolitki :-)
Pozdrawiam

wtorek, 10 lipca 2018

Labradoryt i haft koralikowy

Wisiory z labradorytem w roli głównej chodziły za mną już bardzo długo,
a i haft koralikowy fascynuje mnie od dłuższego czasu, dlatego przy okazji ostatnich zakupów koralikowych zaopatrzyłam się w 3 sztuki labradorytów, każdy z innym "ogniem". Jako pierwszy przemówił do mnie swoim zielonym blaskiem największy, w kształcie łezki. Jak na razie popełniłam tylko jedną pracę haftem koralikowym (była to broszka w kształcie motyla). Zielony wisior z labradorytem jest moją drugą pracą w tej technice i jeszcze długa droga przede mną do doskonałości, ale chyba połknęłam bakcyla haftu koralikowego i pewnie to nie będzie ostatnia praca w tej technice.

A oto mój Zielony wisior z labradorytem





Trochę dużo tych zdjęć, ale to po to, aby pokazać ten jego fajny zielony "ogień". Kto już miał okazję fotografować labradoryty, a nie jest w tej dziedzinie profesjonalistą, tak jak ja nie jestem, to wie że nie jest to najprostsze zadanie :)

piątek, 22 czerwca 2018

Kolczyki sutasz nr 11

Ostatnio wspominałam Wam, że powstaje kilka prac równocześnie, a jedną z nich były kolczyki sutaszowe. Dawno już nie szyłam żadnej sutaszowej biżuterii, ale nadarzyła się okazja i mogłam odświeżyć moją wiedzę na ten temat. Ja do szycia sutaszu używam nici monofilowych 0,1mm. Niestety wzrok mi się chyba pogarsza, a kto miał styczność z  tą techniką to wie co to znaczy nie widzieć nitki którą się szyje :( 
Na szczęście w świetle dziennym jakoś to ogarnęłam no i są :)

Kolczyki szyłam dla córki kuzyna do sukienki w kolorze brzoskwiniowym i takie kolory wspólnie wybrałyśmy. Wzór jest autorstwa pani Anny Nycz, ale moja wersja jest chyba trochę większa, bo zastosowałam kryształek Swarovski rivoli 12mm, a w oryginale chyba było coś mniejszego, ale nasza wersja miała być długa no i taka jest.

Teraz jeszcze kilka ujęć z innego aparatu 



i na innym tle
Nowej właścicielce się spodobały, niech się dobrze noszą :)

Na koniec chciałam Wam podziękować, że jeszcze do mnie zaglądacie i w dodatku mnie dopingujecie z moją firanką, oraz że trzymacie kciuki za moją "Seledynową " :-))
Pozdrawiam

niedziela, 17 czerwca 2018

Firanka cd...

Witam
Nie wiem czy ktoś tu jeszcze do mnie wpada, bo ostatnio nic się u mnie nie dzieje, ale to tylko pozory. Dzieje się u mnie bardzo dużo, a mimo to nie mam co pokazywać. 
Ostatnio wspominałam, że robię moją "Serwetkę Seledynową" po raz drugi, bo pierwsza nie była idealna, a chciałam się z Wami podzielić wzorem, bo kilka osób mnie o to prosiło, ale... Renulek namawiała mnie, żebym wystartowała z moją serwetką w konkursie. Wahałam się długo czy moja praca nadaje się na konkurs, ale skoro Renia uznała, że tak, to się zdecydowałam. Niestety tam są takie wymogi, że praca ma być nowa, wykonana specjalnie na konkurs i nigdzie nie publikowana. No i teraz nie bardzo mogę podzielić się wzorem, aż do rozstrzygnięcia konkursu. Tak więc osoby zainteresowane muszą uzbroić się w cierpliwość.
Oprócz serwetki robi się jeszcze bransoletka szydełkowo - koralikowa grubasek z koralików TOHO 15, a ostatnio powstała para kolczyków sutaszowych no i cały czas robi się firanka do kuchni, jeszcze nie wylądowała w szufladzie. Oto dowód 

tyle jest dziś - 7 motywów, a na moje okno potrzebuję około 10 - 11motywów
a tyle było w styczniu

Trochę długo mi to idzie, na starcie było większe tempo, ale i tak się cieszę, że nie wylądowała w szufladzie więc jest nadzieja, że ją skończę, tylko na pewno zabraknie mi nici, ciekawe czy uda mi się dokupić takie...


niedziela, 11 marca 2018

Serwetka Seledynowa skończona

Ostatnio zastanawiałam się czy serwetka nie wyląduje na jakiś czas w szufladzie, ale skoro zamówione nitki dotarły bardzo szybko, to postanowiłam jej nie odkładać na później, tym bardziej że gdzieś tam po głowie kołatały mi się kolejne rzędy. No i nareszcie jest - mój pierwszy duży projekt.
Serwetka Seledynowa skończona :-)

Trochę szczegółów technicznych. Serwetka wykonana z AIDY 10 kolor seledynowy nr 259. Na projekt składa się 10 rzędów, z czego dwa (drugi i siódmy) są dosyć czasochłonne, ale po skończeniu takiego rzędu serwetki szybko przybywa.
średnica serwetki wynosi 49cm.

Jeszcze kilka zdjęć niestety na żadnym z nich nie udało mi się pokazać rzeczywistego koloru.

Trochę mnie ten mój projekt rozczarował i nie chodzi mi o wygląd, bo z tego jestem zadowolona tylko o to że serwetka po "zejściu z czółenek", a przed praniem, usztywnianiem i prasowaniem nie układa się płasko. Mam wrażenie że drugi rząd jest zbyt długi w stosunku do rzędu trzeciego i wypycha go do góry, no i ostatnie dwa rzędy też wymagają korekty, bo zrobiła się falbanka.

W związku z tym odpowiadając na liczne pytania czy podzielę się wzorem to same rozumiecie, że nie bardzo się to nadaje do udostępnienia, ale żeby ktoś nie pomyślał że ze mnie chytrus, to zaczęłam ją robić ponownie, korygując miejsca o których pisałam wyżej. W tej chwili robię czwarty rząd i jeśli teraz cała serwetka wyjdzie płasko, to jeśli nadal będziecie zainteresowani, to postaram się opracować dla Was ten wzór.

Na poniższych zdjęciach trochę widać jak ostatni rząd jest ciasno ułożony.
 

 i jeszcze jedno zdjęcie na innym tle

Wyszło trochę przydługo, ale mam nadzieję że dotrwaliście do końca :-)
Pozdrawiam

poniedziałek, 5 lutego 2018

Przerywnik firanki

Od ostatniego razu firanka trochę urosła, wyrobiłam już dwa kłębki kordonku. Niestety, jak już pisałam ostatnio nie mam zbyt dużej wprawy w szydełkowaniu i być może dlatego, że źle trzymam szydełko trochę bolały mnie nadgarstki, więc postanowiłam na trochę odstawić firankę i wrócić do jednej z moich zaczętych frywolitkowych serwetek. Jedną z nich zaczęłam projektować jakiś rok temu i jeszcze ciągle jej nie skończyłam, a druga urodziła się w mojej głowie w czasie ubierania jednej z tegorocznych bombek na choinkę i tak jakoś sama się wymyśliła, i powstawała równocześnie z bombkami, a teraz została "przerywnikiem" firanki. Kolor jasnozielony został mi po poprzednim projekcie, więc postanowiłam wykorzystać resztkę kordonku. Wystarczyło na 7 rzędów, z tym że ten ostatni rząd napędził mi niemałego strachu..... Nitki wystarczyło na tzw. styk, czyli zostało mi jakieś pół metra na czółenku, ale spanikowałam przed końcem rzędu i zaczęłam się rozglądać po necie, czy gdzieś nie znajdę tego koloru. Z niemałymi kłopotami udało mi się wyszperać ostatnie sztuki AIDY 10 tego koloru i już podobno do mnie lecą. Rząd siódmy nie jest ostatnim rzędem, pewnie będzie jeszcze kilka - zobaczymy. Być może niepotrzebnie robiłam to zamówienie, bo mogłam przecież użyć innego koloru do skończenia serwetki, ale skoro już zamówiłam to serwetka będzie w jednym kolorze chyba że odcień będzie się różnił, zobaczymy...

Dzisiaj serwetka wygląda tak

wychodzi trochę gęsta, ale skoro to jeszcze nie koniec, to może uda się coś na to poradzić - zobaczymy, no chyba że wrócę do firanki i serwetka tak jak jej poprzedniczka, wyląduje na jakiś czas w szufladzie.

sobota, 20 stycznia 2018

Czy ja to kiedyś skończę...

Porwałam się chyba z motyką na księżyc, ale od tak dawna "chorowałam" na szydełkową firankę do kuchni, że w końcu się skusiłam, chociaż w szydełku nie mam wielkiej wprawy. Nieraz jak patrzę na perfekcyjne prace Doni, to myślę sobie, że nie powinnam brać się za szydełko bo nigdy nie zdołam osiągnąć takiego poziomu, ale przecież trening czyni mistrza więc cierpliwie ćwiczę, dlatego mam strasznie mało czasu na odwiedziny na Waszych blogach no i na pisanie u mnie. Na szczęście dzisiaj udało mi się nadrobić te zaległości i jestem już na bieżąco.
A teraz pokażę Wam moje "firankowe" postępy.

Tak było pierwszego stycznia br.


a tak było 16.01

Ciekawe czy mój zapał nie zgaśnie w połowie roboty i czy firanka nie wyląduje w szufladzie jak wiele innych moich prac...

Firanka powstaje z takiego kordonku

Robię szydełkiem 1,5mm.
Jest tylko jeden, ale za to ogromny problem - jak się blokuje firanki, żeby były równiutkie???
Sugestie mile widziane :))
Pozdrawiam i życzę przyjemnej niedzieli

poniedziałek, 25 grudnia 2017

niedziela, 17 grudnia 2017

Bombek ciąg dalszy

...a ja jeszcze ciągle plotę, jak już mam dosyć sprzątania. Chwila wytchnienia po ciężkim dniu pracy  - w pracy i w domu :)






ostatnia opaska trochę skromniejsza


ale za to góra i dół bardziej strojna 


a wczoraj z kolei przerywnikiem frywolitki było pieczenie pierniczków :)
Może trochę późno się za nie wzięłam, ale wrzuciłam do pudełka z pierniczkami skórki z mandarynek i na pewno zdążą zmięknąć, zresztą już dziś były dobre, mniam :))