Translate

wtorek, 19 maja 2015

Wielki dzień już za nami...

Przed chwilą udało mi się nadrobić zaległości w czytaniu Waszych blogów. Działo się u Was mnóstwo fajnych rzeczy, a ja nie miałam czasu oglądać, ani komentować Waszych prac, ale na swoje usprawiedliwienie mam jeden bardzo ważny dla mnie powód - otóż w sobotę 16 maja odbył się ślub mojego syna :-)
Wszystko udało się tak jak sobie młodzi zaplanowali i nawet pogodę mieli świetną. Trochę było załatwiania i gonitwy, ale rozłożyliśmy wszystkie obowiązki po równo na obydwie rodziny i myślę, że wyszło super (przynajmniej takie odnieśliśmy wrażenie po komentarzach gości :-)
Kilka postów wcześniej pisałam, że zrobiłam kolię dla synowej (jak Bernadka się zgodzi, to pokarzę zdjęcia na ludziu)  i dodatki do sukienki dla jej mamy (KLIK-to te brązowe), a na siebie ciągle nie miałam pomysłu, ani czasu, ale kiedy kupiłam wreszcie sukienkę, torebkę i buty, to i pozostałe dodatki udało mi się wymyślić, tyle że na ich realizację miałam już niewiele czasu i gdybym robiła je teraz, tak na spokojnie, to pewnie niektóre fragmenty bym spruła i zrobiła na nowo. Zaprojektowałam sobie naszyjnik sutaszowo - beadingowy i do tego malutkie kolczyki z kryształków rivoli Swarovskiego. Wybaczcie że się tak rozgadałam, ale dawno mnie tutaj nie było. Może lepiej jak pokażę zdjęcia (ale uprzedzam, że zdjęć też jest dużo bo testowałam nowy aparat)

 Naszyjnik powstał z połączenia sutaszu PEGA i sutaszu chińskiego. 
Wniosek: Prace wykonane ze sznureczków PEGA są delikatniejsze, ale trudniej się z nimi pracuje, bo są bardziej śliskie. Sutasz chiński jest grubszy i bardziej mięsisty, przez to może mniej efektowny, ale paca jest bardziej stabilna)

Trochę szczegółów





pozostałe materiały: koraliki TOHO 15/0, 11/0, 8/0, rivoli Swarovskiego 12 i 8 mm, szlifowana łezka Swarovskiego, taśma cyrkoniowa PRECIOSA i koraliki FP w dwóch wielkościach i jeszcze kilka drobiazgów wykończeniowych.

Do tego malutkie kolczyki z oplecionych rivoli 8mm

Na koniec cały komplet



Ciekawe czy Was nie zamęczyłam i czy ktoś dotrwał do tego miejsca :))
Jeśli tak to pozdrawiam i obiecuję, że następny post będzie krótszy
 :)

czwartek, 30 kwietnia 2015

Kolejna wersja pawiego sutaszu

Kolczyki bezpiecznie dotarły na miejsce, mam również nadzieję, że zostały już wręczone, więc pokazuję poprawioną wersję poprzedniego projektu. Kolorystyka zachowana, kolczyki "odchudzone", mam tylko nadzieję, że obdarowanej będą się podobać.




Materiały prawie takie same jak poprzednio tylko w tej wersji bigle są srebrne - pozłacane próby 925 i sopelek zgodnie z życzeniem jest granatowy, i delikatniejszy.

I jak sądzicie która wersja jest lepsza?

Teraz zmykam, bo przyszłam szukać inspiracji do moich biżutek na wesele - obawiam się jednak, że do 16.05 już nie zdążę ich wykonać :(

Pozdrawiam weekendowo :)

sobota, 18 kwietnia 2015

Sutasz w kolorze pawiego pióra

Witam po krótkiej przerwie
Niedawno pisałam, że szyję coś z sutaszu. Dziś, po małych przygodach, jest już wszystko skończone, więc mogę Wam zaprezentować co wymodziłam.
Znajoma poprosiła mnie o wykonanie kolczyków, które chce podarować swojej koleżance. Określiła dosyć dokładnie jaką kolorystykę koleżanka lubi, a poza tym miały być długie i wąskie, no i tu właśnie te małe przygody, bo po pierwsze - ta kolorystyka to zupełnie nie moja bajka, a po drugie - zafiksowałam się na symetryczne wzory, a te z reguły wychodzą szersze, ale podjęłam się tego zadania, no i wyszło mi coś takiego





Wykonałam jeden kolczyk, zrobiłam zdjęcia i przesłałam do akceptacji. Niestety Beatka (bo tak znajoma ma na imię :)  ) nie tego oczekiwała 
i chociaż sam projekt, i kolorystyka jej się podobały, ale musiałyśmy brać pod uwagę urodę i gust przyszłej obdarowanej. Trudność polegała na tym, że ma to być niespodzianka i sama przyszła właścicielka nie mogła ich ocenić.
Tak więc kolorystyka została zaakceptowana, znowu dostałam małą podpowiedź i musiałam zacząć wszystko od nowa. Drugi model bardzo się spodobał, więc szybko zrobiłam drugi kolczyk do pary, ale dziś jeszcze Wam ich nie pokarzę, bo dopiero w poniedziałek zostaną wysłane, no i kiedy zostaną wręczone to będzie kolejna odsłona pawiego sutaszu :)
Kolczyk z pierwszego modelu leżał sobie samotnie i wołał o swoją parę, 
no i żeby moja praca nie poszła na marne, to dorobiłam drugi. Mimo mojego początkowego sprzeciwu wobec takiej kolorystyki wyszło coś, co po pewnym czasie zaczęło mi się nawet podobać.
Życzę przyjemnej niedzieli, bo ciepło ty chyba nigdzie nie będzie :(

wtorek, 31 marca 2015

Prezenciki

Dziś króciutko, bo jeszcze troszkę zajęć około świątecznych zostało, więc muszę się streszczać.
W ubiegłym tygodniu Weronika (przedstawiłam Wam ją i Piotrusia Tutaj) miała 11 urodzinki i jako dodatek do upominku dostała ode mnie taką koralikową niespodziankę

 Bransoletka powstała z koralików TOHO 11/0. Zapięcie wykonałam regulowane, żeby (jeśli bransoletka przypadnie jej do gustu) mogła się nią długo cieszyć.


 Zapięcie tego typu wykonywałam pierwszy raz i nie wiem czy się sprawdzi
(w razie katastrofy będę musiała poprawić)

Dla Piotrusia wykonałam obiecany dawno temu breloczek. Jego życzeniem była pomarańczowo-czarna gwiazdka 


Trochę się na nią naczekał, więc w ramach rekompensaty ciocia do obu upominków dorzuciła jeszcze to

Bardzo mi się spodobały kiedy je zobaczyłam na blogu Joanny.
A kiedy pokazała jak je wykonać (KLIK) no to już nie mogłam się im oprzeć
i musiałam spróbować :-)

Na  koniec najważniejsze co chciałam Wam pokazać.
Ja również otrzymałam od Weroniki mały upominek - jest to stroik samodzielnie przez nią wykonany.
Dobrze że pomyślała o cioci, bo teraz będzie u mnie na święta choć troszkę kolorowo :-)


Pozdrawiam

poniedziałek, 23 marca 2015

Frywolitkowe jaja 2015

Święta za pasem, a u mnie ozdób i stroików brak. Ubiegłoroczne jaja poszły w świat, a w tym roku powstały tylko dwa. Niestety niedługo i te dwa powędrują w świat. Na więcej jaj w tym roku nie miałam czasu, bo koraliki, sutasz i malowanie domu, odciągnęły mnie na trochę od frywolitki. Chociaż nie do końca, bo  Renulkowa serwetka "Wiosna 2015" postępuje do przodu małymi kroczkami - mam dwa rzędy opóźnienia. Za to ślubny naszyjnik jest już gotowy i w ładnym pudełku czeka, żeby spocząć na szyi panny młodej :-).
Mam nadzieję, że niedługo też będę mogła Wam zaprezentować wspomniane wytwory sutaszowe, ale dziś moje wymęczone dwa jaja

Jaja plastikowe, wielkości około 12 cm z uszkiem do zawieszenia.
Pomalowane farbami akrylowymi do drewna i metalu - lakier pół-połysk do decoupage



Wzór na opaskę na fioletowe jajo znalazłam w internecie.
Górną i dolną czapeczkę ma identyczną

A wzór na białe jajo to już moja radosna twórczość

 góra

 dół

Na dziś tyle :-)
Jeszcze tylko popatrzę co u Was nowego i wracam do sutaszu

poniedziałek, 9 marca 2015

Prawie - robi wielką różnicę

Dziś druga z kolei bransoletka według TEGO filmiku (pierwsza TUTAJ) i jak wcześniej pisałam podoba mi się bardzo ta oryginalna, ale jakoś nie mogłam znaleźć w danej chwili odpowiedniej ilości koralików Swarovski bicone  6mm, więc kupiłam w KADORO  Czeski kryształ o żądanym kolorze i wielkości, a choć wygląda całkiem podobnie, i jakościowo też jest dobry, to niestety nie ma tego blasku co oryginalne kryształki Swarovskiego. Tak więc "prawie robi wielką różnicę".




Materiały: Czeski kryształ bicone 6mm Green Emerald, Miyuki Round 11/0 Galvanized Gold, oraz Opaque Jet, 3 szklane koraliki fasetowane 6 mm, 2 szpilki, łańcuszeki karabińczyk w kolorze mosiądzu.

Uparta jestem, więc może jeszcze raz kiedyś w dalekiej przyszłości spróbuję ją zrobić, ale tym razem z kryształków Swarovskiego, zresztą koraliki Miyuki też są chyba w innym odcieniu złota.
Tylko po co mi tyle takich samych bransoletek  :I

piątek, 27 lutego 2015

Na prezent i nie tylko

Jakieś dwa albo trzy tygodnie temu zrobiłam kwiatuszkową bransoletkę i dwie pary nowych rivolkowych kolczyków, ale nie mogłam ich od razu zaprezentować, ponieważ jedną parę kolczyków zrobiłam dla koleżanki Danusi z okazji kolejnej "18". Żeby nie było, że jej wypominam wiek, chodziłyśmy razem do szkoły średniej, więc mam tyle samo tych "18". W niedzielę zostały wręczone więc ....

oto one


wykonane z: kryształków Swarowskiego Rivoli 12mm Fuchsia F, bicone 4mm Light Rose, TOHO Round 15/0 Permanent Finish-Galvanized Aluminum, TOHO Round 11/0 Gold Lustered African Sunset, oraz srebrnych bigli próby 925.

Druga para powstała na zamówienie. Nie wiem czy powinnam je pokazywać bez zgody nowej właścicielki, ale mam nadzieję, że się nie obrazi. Są to kolczyki na wesele naszegoo syna, a zamówiła je dla siebie mama Bernadki, czyli naszej przyszłej synowej.


wykonane z: kryształków Swarowskiego Rivoli 12mm Golden Shadow F, TOHO Round 15/0 Permanent Finish-Galvanized Aluminum, TOHO Round 11/0 Gold Lustered African Sunset, oraz srebrnych bigli próby 925.
Do kompletu do tych kolczyków powstała też kwiatuszkowa bransoletka taka jak TA tylko krótsza o dwa kwiatuszki, a płatki kwiatków nieco ciemniejsze, żeby pasowały do sukienki.
Ja jeszcze sukienki nie mam, a czasu coraz mniej i nawet jeszcze nie wiem czego konkretnie chcę.

Na dziś tylko tyle bo muszę podgonić z Renulkową serwetką bo jestem na kwiatuszkowym rzędzie, a tu już nowy odcinek się ukazał.
Życzę przyjemnego wypoczynku

sobota, 21 lutego 2015

Serwetka WIOSNA 2015

Robię z Renulkiem jej wiosenną serwetkę "WIOSNA 2015", zresztą już chyba pół świata robi tą serwetkę. Super zabawa obserwować różne wariacje jednego projektu. Widziałam ją już na wielu blogach w różnych wersjach kolorystycznych, ja na razie tradycyjnie w jednym kolorze. Jedyną różnicą jest grubość nitki. Do tej pory wszystkie projekty Renulka robiłam z AIDY 10, tym razem używam białej AIDY 15. Na razie jestem na bieżąco, ale w tym tygodniu zaczęłam obrabiać frywolitką jaja Wielkanocne, a poza frywolitką ciągle działam z koralikami, więc chyba mogę mieć mały kłopot z dotrzymaniem kroku.

Dwa tygodnie temu było tyle



 Na chwilę obecną jest tyle



Wnioski przy pracy nad tym projektem: 
chyba mocniej zaciskam elementy niż Renulek, choć wydaje się to prawie niemożliwe, ale już od pierwszego rzędu mam wrażenie, że mi się trochę zwija (w pierwszym rzędzie na tych dużych łuczkach dodałam po jednym słupeczu), a może rzeczywiście przy moich grubych niteczkach popadam w przesadę i zaciągam nitkę mocniej niż trzeba, albo niż można sobie pozwolić przy cieńszej nitce.
Jak zwykle, po skończeniu będę się ratować porządnym prasowaniem :)

No i tutaj dochodzę do wniosku, że może należy samej zacząć tworzyć własne projekty pod swoją rękę, ale wtedy nie będzie takiej super zabawy jak wspólne robienie w doborowym towarzystwie.....

Pozdrawiam

piątek, 13 lutego 2015

Na WALENTYNKI?

Nie wiem czy mój nowy wytwór mógłby być prezentem na Walentynki, bo poza jednym małym serduszkiem nie ma zbyt wielu cech walentynkowych, bo ani wzór, ani kolor specjalnie jakoś nie pasują do tego święta, ale że powstał w tym właśnie okresie, no to wychodzi na to, że właśnie zrobiłam sobie z tej okazji mały prezent. Zrobiłam sobie kolejną bransoletkę koralikową według TEGO filmiku. Chciałam zrobić dokładnie taką samą, ale w sklepie do którego pojechałam były tylko czarne bicone 6mm i w dodatku nie miały wymiarów takich jak kryształki Swarovskiego, zresztą blask też nie ten sam, ale chciałam koniecznie wypróbować czy mi wyjdzie. W pierwszej wersji użyłam innych koralików na siateczkę, a poza tym robiłam na żyłce, no i efekt mi się nie spodobał, dlatego musiała swoje odleżeć w kolejce i na chwilę dołączyć do grona "ufoków". 
W tym roku niektóre dziewczyny podjęły się zadania 52 prace na 2015 r. a ja postanowiłam powoli pokończyć moje pozaczynane prace (pewnie też by się ich trochę nazbierało, no może nie 52, ale myślę że niewiele mniej). Pierwszą była bransoletka peyotowa z poprzedniego wpisu, a kolejną jest ta właśnie bransoletka.

Oto ona


Materiały: Koraliki szklane szlifowane czarne 6mm bicone - 120 szt., dwa szklane koraliki fioletowe cracle 6mm, TOHO Round 11/0 Inside-Color Crystal/Wisteria Lined, TR 11/0 Antique Bronze, metalowe karabińczyki, kółeczka i 2 szpilki koloru srebrnego, oraz zawieszka serduszko.

Efekt całkiem fajny, ale ciągle marzy mi się taka jak na filmiku Joanny.
Pewnie będą kolejne próby.
Na razie jednak wracam do moich ufoków i do frywolitkowej serwetki według projektu Renulka. Właśnie ukazał się nowy odcinek :)

niedziela, 1 lutego 2015

Pierwsza bransoletka peyote

Jakiś czas temu spodobały mi się szerokie bransoletki wykonane ściegiem peyote, oraz bransoletki wykonane na krośnie. Póki co krosna nie posiadam, więc gdzieś w połowie ubiegłego roku wystartowałam z bransoletką peyotową. Tylko nie przewidziałam, że jest to tak koralikożena metoda, no i oczywiście zabrakło mi koralików. No i musiała odleżeć swoje, aż nadarzyła się okazja, że robiłam koralikowe zakupy na kolię, to i ona się doczekała. No i wreszcie jeden ufok skończony, a kilka podobnych czeka w kolejce.
Wzór  na bransoletkę znalazłam TUTAJ . Nawiasem mówiąc to właśnie ten wzór spodobał mi się tak bardzo, że skusiłam się na wykonanie tak czasochłonnej bransolety. Wiedziałam z czym chcę się zmierzyć bo robiłam już tą metodą bransoletki na metalowych bazach, ale nie liczyłam, że zajmie mi to aż tyle czasu.

Użyłam trzech kolorów koralików a nie jak w oryginale czterech.
No i nie wykonałam pełnych trzech motywów bo byłaby trochę za duża na mój nadgarstek. 


Wykonana z koralików TOHO Treasure 12/o Opaque White. Opaque Jet oraz Galvanized Aluminium. Zapięcie typu Slide posrebrzane z pięcioma loopami.

Dla pewności zdjęcia na różnym tle, żeby pokazać możliwie najwięcej szczegółów.
Efekt zadowalający, ale długo już nie sięgnę po tego typu bransoletę. Jedno mnie tylko rozczarowało - z koralików Galvanized Aluminium w niektórych miejscach zeszła wierzchnia powłoka.