Translate

wtorek, 12 lutego 2019

Quillingowo

...a jak quilling to prace Weroniki oczywiście :-)
Dziś kolejna porcja biżuterii w jej wykonaniu.
 
 Szkoda że biżuteria tego typu jest tak delikatna, bo sama chętnie bym ponosiła, ale bałabym się, że przez nieuwagę były by na jedno wyjście.

Kolejna para już tutaj była prezentowana ale w innej wersji kolorystycznej

moim zdanie obie wersje mają swój urok

Czarne listeczki  kojarzą mi się  z płomykami

 
i ostatnia dziś para 


takie koteły - słodziaki
Weronika wykonała je dla koleżanki na prezent.
Podobno koleżanka tutaj nie zagląda więc mam nadzieję że nie zdradzam niespodzianki
:-)


sobota, 2 lutego 2019

Czapka nr 2

Rzadko tu ostatnio bywam i chociaż cały czas coś tam sobie robię, to już na zdjęcia i pisanie nie ma zbyt dużo czasu, bo jak wracam z pracy to jest już prawie ciemno i nie ma możliwości, przy moim antytalencie fotograficznym, zrobić zdjęć, a jak nie ma zdjęć, to nie ma o czym pisać. Czapkę którą dziś pokazuję skończyłam tuż po świętach i tutaj nawet zdjęcia miałam, ale jakoś tak odkładałam pisanie, że zrobił się już miesiąc kiedy ją skończyłam.


Czapka powstała do tego szalika


Tak czapka prezentuje się na właścicielce :-)



Jak widać, ostatnio wzięło mnie na robótki na drutach, ale nie tylko. Równocześnie powstają prace na szydełku i kolejna serwetka frywolitkowa własnego projektu, tylko kiedy ja to wszystko skończę...
Pozdrawiam :-)

czwartek, 27 grudnia 2018

Jeszcze jedna kartka świąteczna

...ale tym razem moja osobista, a raczej nasza :-) Wykonana przez młodszego brata Weroniki, czyli mojego bratanka Piotrusia.
Jak co roku przed świętami Weronika i Piotrek przychodzą do nas i dzielą się z nami świątecznymi pierniczkami, które własnoręcznie ozdabiają. Pierniczki były tak pyszne, że pierwsze zniknęły ze świątecznego stołu i nie doczekały do sesji zdjęciowej, ale w tym roku oprócz pierniczków otrzymaliśmy piękną karteczkę. Kartka wykonana została z filcu, a życzenia osobiste od Piotrka.




Utalentowane dzieciaki, albo właściwie powinnam powiedzieć młodzież.
Ciocia jest z Was bardzo dumna :-)
Moje latorośle nie odziedziczyły niestety po mnie zamiłowania do rękodzieła, one wolą złożyć zamówienie u mamy :-)
Ale jakoś specjalnie nie narzekam z tego powodu, przynajmniej mam zajęcie na zimowe wieczory.
Pozdrawiam poświątecznie

sobota, 22 grudnia 2018

Prace Weroniki i Życzenia

Wpadam dziś na chwilkę żeby złożyć wszystkim odwiedzającym mojego bloga życzenia świąteczne, choć ostatnio rzadziej tu bywam, ale obiecuję że się poprawię :-) Dla chętnych po nowym roku będę, podobnie jak Renulek, publikować w odcinkach moją "konkursową"  serwetkę - dajcie znać czy są chętni.
Dobrze że chociaż Weronika nie traci weny do tworzenia, a wręcz przeciwnie pięknie rozwija swoje talenty i podobnie jak ja ciągle poszukuje nowych wyzwań zaczynając od haftu xxx, przez mały epizod z papierową wikliną  no i teraz z nową pasją do quillingu. 
Dziś chciałam zaprezentować właśnie prace Weroniki a jako że czas świąteczny to zacznę od cudnych karteczek świątecznych właśnie




podziwiam jej cierpliwość, bo to zupełnie nie moja bajka - ja nie miałabym cierpliwości do takiego zwijania :-)


A jeszcze wcześniej Weronika wykonała kilka innych okolicznościowych  kartek, ale oczywiście ciocia nie miała czasu żeby je zaprezentować, no to już się poprawiam :-)







i na koniec jeszcze  kolczyki które mogą być np. fajnym prezentem gwiazdkowym


Życzymy wszystkim zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia
spędzonych w gronie najbliższych
oraz
Szczęśliwego Nowego Roku 2019
Ewa i Weronika

sobota, 15 grudnia 2018

Firanka - koniec

A jednak się udało - moja pierwsza firanka ukończona. Długo to trwało, ale przecież nie wyznaczyłam sobie jakiegoś określonego terminu. Skończyłam niedawno, ale trochę czasu zajęło mi chowanie nitek, pranie i blokowane, ale nie ma tego złego itd. Akurat przydała się na święta.

Tak prezentuje się w miejscu docelowym czyli w oknie kuchennym


Tutaj jeszcze przy świetle dziennym


w stanie rozłożonym widać dokładniej wzór


Poniżej wymiary

Szerokość 195cm

Długość 80 cm
Szczerze mówiąc mogła być dłuższa, lepiej by się prezentowała w oknie, ale gdyby rzeczywiście była dłuższa to i do Wielkanocy bym nie zdążyła jej skończyć :-)
A jak u Was z porządkami już wszystko gotowe ? Bo ja jeszcze trochę w lesie

sobota, 8 grudnia 2018

Quilling Weroniki

Nie mam ostatnio czasu na pokazywanie moich prac, bo albo zdjęcie nie zrobione, albo zrobione ale nie obrobione... Moja serwetka wróciła z wystawy i mogłabym już podzielić się z Wami wzorem, ale przed świętami ani ja, ani pewnie Wy na serwetkę nie macie czasu, więc jeśli ktoś jeszcze nadal nią zainteresowany to po świętach może w końcu coś z tego będzie.
Dziś pora żeby wreszcie pokazać prace Weroniki, która nadal doskonali się w technice quillingu. Już ponad dwa tygodnie temu  przesłała mi zdjęcia swoich prac, a zapracowana ciocia ciągle ich nie publikuje, więc już się poprawiam. Nawet nie myślałam że można z papieru dzięki zdolnym łapokom wyczarować takie piękne biżutki :) Zresztą sami zobaczcie 

Śliczne, bielusieńkie, delikatne

Ślicznie się prezentują na właścicielce

Skoro pierwsze się sprawdziły to dlaczego by nie powtórzyć tego w innym kolorze
 

albo w innym kształcie :)

Wbrew pozorom marcheweczki były trudniejsze do wykonania niż by się mogło wydawać, ale jak widać pięknie sobie poradziła.

Pozdrawiam i życzę pogodnej niedzieli

niedziela, 25 listopada 2018

Przygotowań do zimy ciąg dalszy

No jeśli chodzi o mnie to zima może sobie przychodzić, właściwie to lepiej niech nie przychodzi, bo jej nie lubię, no ale jeśli się już zdecyduje, że to już jej pora to jestem przygotowana. Tym razem zrobiłam sobie komplet na drutach, czapkę i komin. Komplet powstał według projektu  pani Izabeli Jagosz - #LGMP 
Pani Izabela udostępniła na YouTube bardzo czytelne osobne tutoriale na komin i na czapkę. Oczywiście każdy robi troszkę inaczej i ma własny gust, więc zrobiłam je troszkę po swojemu, ale tylko odrobinkę i wyszło mi coś takiego

Komplet wykonany z włóczki Highland 8, kolor 710 - czyli tak jak w oryginalnym projekcie.
Właśnie kolor i rodzaj włóczki skusiły nie na wykonanie tego projektu. Czapka powstała na drutach nr 8 a komin na drutach nr 9.

U mnie przy tej samej ilości elementów komin wychodził dużo krótszy, więc musiałam wydłużyć o kilka elementów, no i trochę go zwęziłam. Czapkę też troszkę wydłużyłam bo robię bardzo ściśle i byłoby mi niewygodnie gdyby było tak jak w oryginalnym projekcie.

A tak prezentuje się na ludziu


no cóż modelką niestety nie jestem, ale nie mam na kim prezentować moich prac, a manekina nie posiadam, więc muszę wystarczyć ja :-)


niedziela, 4 listopada 2018

Szalokomin nr 2

Nie wiem dlaczego, ale jakoś coraz rzadziej pojawiają się u mnie na blogu nowe wpisy, na szczęście robótkowo stale coś się dzieje. Dzisiaj chciałam Wam pokazać szalokomin robiony na rękach nr 2. Zrobiłam go na zamówienie - dla mojej córci :)
Komin powstał z włóczki YarnArt MERINO DE LUXE / 50, kolor - beż nr 033, 280m w 100 g, 50% wełna, 50% akryl.

A tak wygląda na właścicielce :)



Ta włóczka jest grubsza, dlatego i komin wyszedł bardziej puchaty, no i trochę krótszy, bo z tej samej ilości przeplecionej na palcach włóczki (około 40m) wyszło około 1,10 m szalika - po połączeniu końców w komin, około 55 cm

a tak praca wyglądała w fazie produkcji

a tak gotowy wyrób


Jak widzicie wbrew temu co pokazuje aura za oknem, próbuję wywoływać zimę, chociaż jej nie lubię i zdecydowanie jestem bardziej ciepłolubna, co nie przeszkadza mi przygotowywać się do niej, żeby nie było że mnie zaskoczyła :)
Już mnie nie zaskoczy, bo oprócz kominów robionych na rękach, zrobiłam sobie też taki tradycyjny - szalokomin na drutach i do kompletu ciepłą czapę z pomponem, ale o tym następnym razem.
Życzę wszystkim miłego tygodnia

niedziela, 7 października 2018

Szalik - komin robiony na rękach

Też tak macie, że jak tylko zobaczycie coś fajnego, to musicie natychmiast spróbować to zrobić? Ja właśnie tak mam. Ostatnio na You Tube zobaczyłam TAKI film jak wykonać komin bez żadnych narzędzi, tylko włóczka i własne ręce. Od razu musiałam spróbować czy to trudne, czy też tak potrafię, tym bardziej, że od dłuższego czasu chciałam się zaopatrzyć w taki szalik - komin, ale  jakoś nie mogłam się zdecydować czy zrobić na szydełku, czy na drutach, czy po prostu kupić.
Autor filmu nie podał dokładnych informacji na temat włóczki użytej do wykonania komina, było tylko podane że 4 motki po 100 gramów, ale nie podano ile było metrów w tych 100g. Pobiegłam do najbliższej pasmanterii i kupiłam do prób pierwszą z brzegu włóczkę akrylową. Dopiero w komentarzach, w odpowiedziach na pytania wyczytałam, że autorka zużyła 3 motki, 290 m w 100 gramach, no ale włóczka była już kupiona więc nie było odwrotu.

Zabrałam się do roboty.... a tydzień później... tadaaam... mam nowy szalik :)

Strasznie nie lubię oglądać swoich zdjęć, nie mówiąc o ich pokazywaniu, ale chciałam zaprezentować Wam jak mój komin wygląda na ludziu, a że wszystkie moje latorośle wyfrunęły z gniazdka rodzinnego to do prezentacji został tylko mąż lub niestety ja.

Teraz kilka szczegółów technicznych
Moja włóczka to  100% akryl, 330 m w 100 gramach o nazwie Mimoza, kolor nr 247 - turkusowy.
Zużyłam 2 motki czyli 660 m. Po przerobieniu tych 660 m uzyskałam około 40 m sznura czy łańcucha, nawet nie wiem jak to nazwać. Ta czynność zajmuje najwięcej czasu. Tak wyglądał mój materiał wyjściowy do zrobienia komina.


Poniżej widać grubość włóczki i uzyskaną nową "włóczkę"


i na koniec gotowy komin położony na płasko

w tym stanie wymiary wynoszą 65x20 cm, czyli przed połączeniem końców szala w komin było 130 cm przerobionej na rękach tkaniny.
Bardzo jestem zadowolona z mojej pracy, chociaż nie wyszło mi za pierwszym razem. Zaczynałam chyba z 3 razy zanim efekt w końcu mnie zadowolił.

Robi się bardzo fajnie, filmik czytelny i jasny, ale obejrzałam też kilka podobnych i ostatecznie zrobiłam troszkę po swojemu. Pewnie powstanie jeszcze co najmniej jeden, bo to bardzo wdzięczne i odprężające zajęcie, tylko tym razem może wybiorę trochę grubszą i bardziej szlachetną włóczkę, ale pewnie nie tak od razu, teraz wracam do mojego nowego projektu serwetki frywolitkowej.
Pozdrawiam

niedziela, 23 września 2018

Dalsze losy serwetki Seledynowej

Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta, że Renia namówiła mnie na udział w VII Konkursie Sztuki Ludowej pt.: "Ażurowe piękno. W świecie koronki i wycinanki", organizowanym przez Muzeum Sztuki Ludowej w Częstochowie. Ogłoszenie wyników konkursu oraz wernisaż wystawy pokonkursowej odbył się 1 września br. jednak w tym czasie byłam na wakacjach i niestety nie mogłam tam być.
 Z fb z relacji pani Elżbiety Jurzysta, która była na ogłoszeniu wyników dowiedziałam się, że z pośród 290 prac tylko 130 otrzymało pozytywną opinię jury i można je teraz obejrzeć na wystawie.
Bardzo byłam ciekawa jak mi poszło, bo to w końcu był mój pierwszy konkurs w którym wzięłam udział i nie liczyłam na zbyt wiele, w związku z tym w ubiegłym tygodniu udało mi się namówić męża na małą wycieczkę do Częstochowy (jedynie około 100km), no i tutaj spotkała nas niemiła niespodzianka, bo okazało się, że 16.09.2018r. Muzeum było zamknięte :(  Zrobiliśmy więc dziś drugie podejście i tym razem nareszcie udało nam się zobaczyć te wszystkie wspaniałości, ale najwspanialszą dla mnie niespodzianką było to, że wśród nich znalazłam moją "Seledynową" serwetkę - HURA!

A tak prezentuje się moja serwetka na wystawie :)


tutaj wśród wspaniałych wycinanek


a tutaj dumna autorka projektu ze swoją pracą :)


i jeszcze jedno zdjęcie trochę bliżej




Bardzo, bardzo się cieszę - mój pierwszy duży sukces.
Mam tylko nadzieję, że nie było to szczęście nowicjusza.