Nadszedł czas na powrót do frywolitki. Chociaż tak na prawdę wcale jej nie porzuciłam dla koralików, sutaszu czy szydełkowych maskotek, jakby się mogło wydawać. Serwetka projektu Renulka, mimo że nie prezentowałam kolejnych etapów jej powstawania, powolutku sobie rosła. Była miłym przerywnikiem, kiedy coś w koralikach mi nie wychodziło i chciałam na chwilę od nich odpocząć.
Teraz jest już nareszcie skończona, choć jak zawsze na koniec wymaga najwięcej pracy, bo te tysiące pikotek trochę dają się we znaki, a poza tym trochę mi się pofalowało i musiałam usztywnić, i porządnie wyprasować. Widocznie muszę jeszcze poćwiczyć...
Nie wiem dlaczego ta sprawiła mi więcej kłopotu niż dwa poprzednie projekty Reni. Tamte (Śnieżynkowa i Lato 2014) układały mi się bez zarzutu.
A może chcę być bardziej "papieska niż papież", ale ja już taka jestem. Zawsze chcę żeby moje frywolitki były perfekcyjnie płaskie jak stół, nawet bez prasowania.
A może chcę być bardziej "papieska niż papież", ale ja już taka jestem. Zawsze chcę żeby moje frywolitki były perfekcyjnie płaskie jak stół, nawet bez prasowania.
Ale to dlatego, że gdyby któraś z moich serwetek została prezentem, to po jej wypraniu, obdarowaną osobę mogłaby spotkać niespodzianka w postaci "fal Dunaju" z którymi nie wiadomo co zrobić.
Serwetka wykonana z białej AIDY 15
Średnica wynosi 47 cm.



























