Translate

niedziela, 30 czerwca 2013

Koszyk na owoce

Dziś pierwsza próba koszyka z wyplecionym dnem. Muszę przyznać, że nie jest to dla mnie łatwe. Jeszcze niezbyt panuję nad rurkami osnowy, zwłaszcza na początku wyplatania. Koszyk wyszedł trochę dziurawy, ale na owoce taki może być.



Koszyk został wypleciony z rurek gazetowych z nadrukiem , zabejcowanych przed wyplataniem bejcą wodną - kolor dąb. Rurki żółte były pomalowane farbą akrylową, która została mi po innej pracy. Całość pomalowana kilkakrotnie lakierem wodnym.
Miałam pewne obawy jak będzie się plotło rurkami pomalowanymi akrylem. Niepotrzebnie, bo pracowało się nimi przyjemnie, rurki były bardziej sztywne od zabejcowanych, ale na tyle sprężyste, że się nie łamały, tylko trochę trudno się je łączyło.
Mam jedno pytanie, czy może mi ktoś powiedzieć, jak opanować rurki osnowy na początku, żeby nie robiła się dziura w środku koszyka, czy te rurki należy spłaszczyć?
Pozdrawiam

środa, 26 czerwca 2013

Odkurzanie staroci

Zanim uda mi się dokończyć którąkolwiek z robótek, odkurzyłam starocie (dosłownie) i teraz chcę Wam pokazać.
Czy nie szkoda, że sobie leżą w szafie, mimo że oprawione?

Wzór "Kaczki" Leny Rybickiej, pochodzi z "Haftów Polskich". Rozmiar w xxx 106x133. Wzór liczony, na kanwie usztywnianej o gęstości 44/10 (11ct) - mulina DMC 45 kolorów.
Kiedyś miał swoje miejsce, ale zrobiliśmy remont i teraz nie bardzo tam pasuje. Wydawałoby się, że jak ma się dom to i miejsce musi się znaleźć, ale inne ściany są zarezerwowane dla wyhaftowanych, a nieoprawionych jeszcze obrazków i kilku ufoków z serii kwiatowej.

Zdjęcie takie sobie, bo u nas od poniedziałku leje i trudno o dobre światło - zresztą pewnie widzieliście w programach informacyjnych co u nas w Pszczynie i okolicach się dzieje. Fotograf też ze mnie marny, a obrazek ma zwykłą (nie antyrefleksową) szybę, ale coś tam widać.

Zostawiam Was z moimi kaczkami, a ja idę szukać dla nich miejsca.
:)

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Znowu moje pierwsze...

Od dłuższego czasu przymierzałam się do sznurów szydełkowo koralikowych, ale zawsze kiedy chciałam zacząć, coś mi przeszkodziło, a przede wszystkim, nie miałam zgromadzonych materiałów potrzebnych do ich wykonania. Teraz się zawzięłam, no i są dwie pierwsze - jak zwykle niezbyt mnie zadowalają, bo wzięłam czarną nitkę i teraz jest widoczna, a myślałam, że skoro jest przewaga czarnych koralików to tak będzie lepiej  - widać się myliłam :(. Chyba też jest zbyt luźno zrobiona, może szydełko było zbyt grube, a może nitka nie taka jak powinna (mam tylko AIDĘ 20). W każdym razie i tak została wykończona, a wy jeśli zechcecie się ze mną podzielić wiedzą, to czekam na wasze cenne rady.
Powinnam zacząć od najważniejszego, uczyłam się na kursikach opracowanych przez Weronikę, a oprócz tego korzystałam z jej cennych rad, których zechciała mi udzielić. Baaardzo za wszystko dziękuję :D
Pierwszą bransoletkę w barwach "Rasta", wykonałam z koralików TOHO 11/0 Opaque Jet, Opaque Pepper Red, Opaque Sunshine, Opaque Sour Apple - długość sznura 15cm z samymi końcówkami bez łączników i łańcuszka, na szczupłą łapkę mojej córki Agatki :)
Druga, to sznur turecki, dla mnie - długość 17cm (trochę się przeliczyłam, jest trochę za długa). Tutaj również korzystałam z kursu Weroniki :)
Koraliki czeskiej firmy Preciosa czarne, ale nie pamiętam jaki rozmiar bo kupiłam je dawno temu i rurki złote 7mm. Jednak Turki chyba nie bardzo mnie przekonują, są zbyt luźne.
No jeśli ktoś jeszcze to czyta, to teraz trochę zdjęć :)

 tutaj na ręce modelki właścicielki


 a tu taki mały słodziak się przyczepił :)

 to już mój Turek

 i obydwie razem


Liczę na cenne rady :D

Na koniec chciałam gorąco powitać Alicję Wolską w gronie obserwatorów. Miło mi Cię gościć Alicjo :-)
Pozdrawiam

środa, 12 czerwca 2013

Obróżka Regina

Utknęłam na wykańczaniu "miliona" pozaczynanych robótek i zanim w końcu coś wykończę co nadawałoby się do pokazania, zaprezentuję Wam obróżkę jaką kiedyś zrobiłam dla siostry mojego męża. Obróżka Regina - fajnie brzmi prawda? Tak po królewsku, ale to nie pycha kazała mi ją tak nazwać (bo ja to raczej z tych wiecznie z siebie niezadowolonych), tylko tak właśnie ma na imię moja szwagierka :-). Obróżka była robiona już dosyć dawno temu, na początku mojej przygody z frywolitką.



Trochę czasu minęło i zostałam poproszona o wykonanie naszyjnika na jej podstawie. Wprawdzie wzór jest bardzo prosty, ale nigdy wcześniej nie robiłam naszyjnika i obawiałam się że może się źle układać. No ale nie było tak źle, jakoś mi się udało i powstało takie coś  :-)
 

Chodzi za mną jeden naszyjnik który widziałam u Reni jeszcze na starym jej blogu, muszę spytać o zgodę czy mogę go zmałpować  :D
Jeśli się zgodzi to może za jakiś czas się pochwalę .
Pozdrawiam

niedziela, 9 czerwca 2013

Bliźniaczki

Dzisiaj przedstawiam młodsze siosrty prezentowanej wcześniej "Damy" :-)
Niby takie same, ale jednak każda inna. Chyba pierwsza wyszła najzgrabniejsza, ale to nic, bo będę miała okazję jeszcze nad nimi popracować (tzn. nad kolejnymi chciałam powiedzieć), bo koszyk tak się wszystkim spodobał, że teraz mam sporo zamówień wśród rodziny i znajomych, a wszystko dzięki Kasi, która pokazała jak to się robi. Zajrzyjcie koniecznie na jej bloga, bo to bardzo zdolna dziewczyna :)







Szczuplejsza siostra została już ofiarowana w prezencie urodzinowym, a drugiej żeby nie było smutno dorobię partnera (ciekawe czy mi się uda )
Dziękuję wszystkim za odwiedziny. Miło mi że do mnie wpadacie, a niektórzy nawet zechcieli zostać na dłużej. Pragnę również powitać nowych obserwatorów. 
Pozdrawiam wszystkich i życzę słonecznej niedzieli i całego przyszłego tygodnia :-)

niedziela, 2 czerwca 2013

Serwetka śnieżynkowa - kontynuacja

Z Renulkową serwetką śnieżynkową mam wielkie opóźnienie, ale chociaż raz jest z tego dla mnie jakaś korzyść. Jak wiecie (oczywiście ci, którzy śledzą losy Renulkowego projektu) między śnieżynkami zostały umieszczone łączniki, a później w trakcie pracy nad 7 rzędem,  w rzędzie 5 doszły jeszcze koniczynki.
I tutaj właśnie jest dla mnie ta korzyść, bo jak pewnie większość z was, nie lubię chować końcówek nitek, a robię to w tradycyjny sposób, tzn. za pomocą igły (niestety nie wiem jak robi to Renia - nie załapałam tego sposobu, który tłumaczyła u siebie). Postanowiłam więc zmniejszyć o połowę ilość końcówek do schowania i z 2 elementów zrobiłam sobie jeden. Musiałam także troszkę powiększyć łącznik śnieżynek, bo według oryginału zrobiła by mi się miseczka, no i chyba się udało, nie wiem tylko czy następny rząd będzie pasował.

Oto efekt moich kombinacji



Poniżej, dla porównania z oryginałem, podaję mój sposób wykonania łącznika.
Zdjęcie jest dosyć wyraźne ale żeby nie trzeba było liczyć podaję ilości słupków.

Gorąco wszystkich pozdrawiam i życzę miłego, słonecznego tygodnia

czwartek, 30 maja 2013

Koszyk eksperymentalny i wyróżnienie

Witam
Długo się nie odzywałam, ale wcale się nie obijam. Mam kilka rzeczy pozaczynanych, a jak wiecie wszystkich wron naraz nie da się złapać, więc małymi kroczkami, na tyle na ile czas pozwala, będę wszystko powolutku kończyła. Dziś pokażę Wam koszyk, który powstał z myślą o niedawno wyremontowanej łazience. Kolory kafelek to biały, ciemny grafit i czerwony, i w takich też kolorach miał być koszyk. Nazwałam go eksperymentalny, bo chciałam na nim nauczyć się cieniowania decopage-u, ale niestety poległam i nie potrafię sama tego zrobić, przydałaby się fachowa pomoc Sylwii, zresztą sama nie wiem czy będę jeszcze próbować, może tak go zostawię jak widać na zdjęciach.




Koszyk został wypleciony z rurek z drukiem, ale farba akrylowa (do kaloryferów) poradziła sobie z ich pokryciem.

A tak wyglądał koszyk przed malowaniem


Mam jeszcze trochę takich literkowych rurek i przeprowadzam na nich eksperymenty z barwieniem bejcami wodnymi do drewna (takie w proszku, do rozpuszczania), ale nie bardzo jestem zadowolona z efektu, może wybrałam zły kolor, albo zbyt mocno je rozwodniłam, zobaczę jak będą suche, co z nich będzie.

A teraz muszę nadrobić zaległości. Jakiś czas temu zostałam nagrodzona przez Monikę wyróżnieniem :
Bardzo Ci Moniczko dziękuję. Mam nadzieję że się nie obraziłaś że dopiero dziś dopełniam formalności, ale jestem niezbyt dobrze zorganizowaną osobą i u mnie wszystko musi "nabrać mocy urzędowej"- jak to mówią.
"Versatile Blogger" posiada następujące zasady:

1. Dziękujemy nominującemu blogerowi u niego na blogu.
2. Pokazujemy nagrodę Versatile Blogger Award u siebie na blogu.
3. Ujawniamy 7 faktów dotyczących samego siebie.
4. Nominujemy 15 blogów, które na to zasługują
5. Informujemy o tym fakcie autorów nominowanych blogów.

Jednak jak zwykle dotrzymam tylko pierwszych trzech warunków, z powodów o których już wcześniej pisałam.
A oto 7 faktów z mojego życia:

1. Od 25 lat żona tego samego męża
2. Matka dwójki dorosłych dzieci
3. Uwielbiam wszelkiej maści robótki
4. Wolę piec ciasta niż gotować
5. Lubię spędzać wakacje nad morzem
6. Lubię wycieczki rowerowe z mężem
7. Czasami jestem do przesady dokładna i powolna

To tyle o mnie. Wszystkim którzy dotrwali do końca życzę przyjemnego świętowania

:-)

niedziela, 12 maja 2013

Alicja w krainie czarów

     Mój pierwszy gorsecik spodobał się obdarowanemu, a i niektórym gościom chyba też, więc zachęcona tym faktem i Waszymi pozytywnymi opiniami postanowiłam powtórzyć ten pomysł, przy kolejnej okazji, nie sądziłam tylko że nastąpi tak szybko. Kiedy mój syn zobaczył gorsecik, od razu miałam kolejny do roboty, ale z małymi modyfikacjami. Syn wybiera się do na urodziny do osoby której, jeśli dobrze zrozumiałam, podobała się ostatnia ekranizacja "Alicji w krainie czarów" i stąd właśnie te modyfikacje, a oto co z tego wyszło






Koszyk wyszedł bardzo delikatny, dziewczęcy, ale nie do końca jestem zadowolona z tej pracy, bo w niektórych miejscach są prześwity, a pierwsza praca ich nie miała, ale to z powodu źle skręconych rurek, które nie wyglądały jak stożki tylko jak klepsydry tzn. były cieńsze w środku. Chyba muszę jeszcze poćwiczyć, a że pogoda u nas brzydka to już wiem co zrobić z resztą niedzieli.
Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo słoneczka :))

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Urodzinowy gorsecik

Po małych kłopotach, z moim pierwszym koszykiem, postanowiłam tak jak należy, zacząć naukę od koszyka podstawowego okrągłego, ale jak to u mnie często bywa, plany a rzeczywistość to dwa przeciwległe bieguny.
Niedawno pokazywałam rodzince różne wyroby z papierowej wikliny na blogach u Ani (KLIK) i Kasi (KLIK). Mojemu mężowi bardzo spodobały się gorseciki, a jako że zbliżały się urodziny jego wujka, na które zostaliśmy zaproszeni, wymyślił sobie, że fajnym dodatkiem do prezentu będzie taki koszyk.
No i oczywiście z moich planów o koszyku podstawowym "nici". Znowu dałam nura w głęboką wodę (czy ja kiedyś zacznę naukę normalnie od podstaw), na szczęście chyba nie utonęłam :)) w każdym razie rodzince się spodobał, ciekawa jestem czy jutro jubilat będzie równie zadowolony....
W ostateczności wzorowałam się na kursiku Kasi (KLIK), a efekt miał być taki jak TU, jednak szablon trochę sobie powiększyłam i potem musiałam trochę kombinować, a co mi wyszło oceńcie sami







Dniówka w pracy zaliczona, gorsecik wykończony, trawa w ogrodzie skoszona. Dzień miałam pracowity, no to chyba należy mi się odpoczynek :))
Miłego oglądania


środa, 24 kwietnia 2013

Kolczyki Michasia

Dzisiaj zaprezentuję Wam kolczyki, jakie wymyśliłam dla przyjaciółki mojej córki. Kolczyki powstały na długo przed tym, zanim zaczęłam prowadzić bloga. Michasia nie miała wielkich wymagań, miały być okrągłe, białe z czarnymi koralikami. Najpierw chciałam wykorzystać prezentowany już tutaj wzór Sylwia, w żądanej kolorystyce, ale później uznałam że to dobra okazja, żeby wymyślić coś nowego. Zaczęłam więc od rozrysowania wzoru, później według tego próbowałam coś wysupłać, ale szło jak po grudzie, dużo by mówić.....W każdym razie po kilku dobrych próbach i po kilkudziesięciu metrach zniszczonych nici powstało to co widać na zdjęciach poniżej. Byłam wtedy z siebie bardzo dumna, że na początku mojej przygody z frywolitką udało mi się znowu (bo pierwsze były kolczyki Sylwia) wymyślić samodzielnie jakiś mały wzór. Jakież było moje zdziwienie kiedy Renia zaczęła prezentować swoją serwetkę miodową. Okazało się, że środek jej serwetki był bardzo podobny do moich kolczyków, a na dodatek był to wzór znany już od dawna (Renia pisze o tym na swoim blogu KLIK). Tak oto wymyśliłam samodzielnie coś, co od dawna było znane, tylko ja o tym nie wiedziałam i dlatego nieraz dziwi mnie gwałtowna reakcja niektórych twórców, którzy uważają, że poza nimi nikt nie jest w stanie wymyślić nic podobnego. Tym bardziej podziwiam i szanuję osoby, które dzielą się swoimi wzorami i sposobami ich wykonania w różnych dziedzinach. Jeśli z takich korzystam, to zawsze staram się o tym pisać.

Kolczyki Michasia oryginał

Później powstało jeszcze kilka par w innych kolorach więc chyba się podobały

A teraz chcę podziękować wszystkim za miłe komentarze pod poprzednim wpisem. Zachęcona Waszymi pozytywnymi ocenami plotę sobie dalej z papierowej wikliny. Miałam dla wprawek robić okrągłe małe formy, ale oczywiście potrzeba chwili była inna i znowu "topię się w głębokiej wodzie". Jak wyjdzie to pokażę, jak nie wyjdzie to się nie przyznam :))

P.S. Bardzo gorąco witam nowych obserwatorów