Translate

piątek, 1 lipca 2016

Biało-czarne do kompletu

Dziś druga część czarno - białego kompletu. Kolczyki dawno gotowe do pokazania, tylko jakoś czasu nie miałam, żeby obrobić zdjęcia, no ale od czego są dni wolne :-)
Dziś mało gadania, za to więcej zdjęć.

Na początku kolczyki




Kamień centralny to MATUBO Rivoli 12mm Jet, a łezki to Swarovski Jet Tear Drop 15x7,5mm. Pozostałe materiały: Bicone 4mm Milky White, TOHO Round 11/o i 15/o-Nickel

A tak prezentował się cały komplet






Nie wiedziałam jakie tło dobrać do czarno - białego kompletu, bo o ile bransoletka na białym tle prezentowała się dobrze, to biała obwódka kolczyków na biały tle mi znikała i nie wyglądało to najlepiej. Mam nadzieję, że u Was na tym tle widać wszystkie szczegóły.

niedziela, 26 czerwca 2016

Znowu czerń i biel

Prześladuje mnie ostatnio połączenie czerni z bielą. Już wielokrotnie Wam mówiłam, że ja osobiście nie lubię takiego połączenia kolorów chociaż są wyjątki np. takie jak TA bransoletka. Niedawno poproszono mnie o wykonanie czarno-białego kompletu, składającego się z bransoletki 
i koczyków. Znajoma przejrzała  moje parce na blogu i wybrała bransoletkę i kolczyki z użyciem kryształków bicone.

Dziś prezentuję pierwszą część zamówienia czyli bransoletkę



A tutaj na dowód, że u mnie dzieją się nie tylko koraliki, bransoletka na tle serwetki projektu Renulka z którą niestety mam dosyć spore opóźnienie


 ale dzielnie walczę :))


 Biel i czerń zostały przełamane srebrnym kolorem koralików TR 11/0 Nickel 
i Miyuki Round 11/0 Argentic i może dlatego nawet trochę mi się podoba, ale najważniejsze, żeby spodobała się zamawiającej, no i przede wszystkim obdarowanej.
Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia

niedziela, 19 czerwca 2016

Chaber

Chaber to mój nowy wisior koralikowy wykonany z koralików TT według TEGO filmu. Kiedy tylko zobaczyłam ten wisior na You Tube od razu wpadł mi w oko i już nie chciał się odczepić. Musiałam go mieć i to w tych właśnie kolorach. Наталья Кузьма która jest autorką tego projektu stworzyła galerię prac wykonanych przez dziewczyny (a której oczywiście teraz nie mogę znaleźć), którym tak samo jak mnie spodobał się ten projekt. Jednak mnie najbardziej podoba się ten oryginalny z tutoriala.
 
Tak wisior wygląda w moim wykonaniu
 
 
A teraz pomęczę Was jeszcze kilkoma szczegółami
 




 
Może nie dla wszystkich ten wisior ma to coś, ale ja go lubię tyle, że kolory nie pozwalają go nosić codziennie, bo nie do wszystkiego pasują.
Na dziś tyle, ale następne koralikowe prace czekają już w kolejce, ale frywolitki też powstają, tyle że w baaardzo ślimaczym tempie
Chyba muszę zmienić proporcje...

sobota, 11 czerwca 2016

Panda

Kolejna maskotka wykonana według filmu Sharon Ojala. Tym razem postanowiłam wypróbować pandę, a ponieważ miała być upominkiem, albo może dodatkiem do prezentu weselnego (to na to samo wesele na które wykonałam dwa komplety biżuterii z poprzednich wpisów), stąd właśnie mój wybór. Biel i czerń futerka pandy skojarzyły mi się ze strojami młodej pary (chociaż niekoniecznie jest to teraz takie oczywiste).
Większość maskotek projektu Sharon jest do siebie bardzo podobna, bo wykonuje się je według prawie identycznego wzoru, dlatego zaczęłam szukać innych filmików z maskotkami amigurumi.
Wiadomo jednak, że w momencie kiedy czegoś najbardziej potrzebujemy, to nie możemy tego znaleźć, więc ponaglana czasem wykonałam moją pandę według wzoru Sharon. Oczywiście, kiedy moja maskotka była już gotowa to znalazłam film z pandą, której proporcje bardziej przypominają oryginalne zwierzę, ale czy zabawki amigurumi w ogóle mają mieć wygląd prawdziwego zwierzaka?...





Moja rodzinka śmieje się z moich zabawek, że bardziej przypominają myszki niż miśki czy pandę, ale tak chyba miało być, bo przecież robię zgodnie z opisem autorki. Wiadomo jednak, że jak się zastosuje inną włóczkę, lub też robi się bardziej ściśle to efekt końcowy będzie inny. Tak chyba jest właśnie w tym przypadku. Może kiedyś zrobię jakąś maskotkę według własnego projektu, wtedy nie będę się czepiać drobiazgów.

niedziela, 5 czerwca 2016

Kryształkowe kwadraciki

Dziękuję wszystkim za wsparcie w moich makramowych początkach z poprzedniego postu. Już chodzi za mną kilka nowych projektów, oczywiście także na podstawie filmików z You Tube . Może nie tak skomplikowanych, ale ciągle to dla mnie nowość i bez filmików ani rusz :))
Tym razem jednak nie sznureczki a koraliki królują. Dziś przedstawiam komplet biżuterii opartej na bazie kwadratu. Powstała dla synowej, która w dniu wczorajszym była świadkiem na ślubie swojego jedynego brata (TUTAJ prezentowałam biżutki dla ich mamy). Kształt kolczyków i motywy na bransolecie zaczerpnęłyśmy z faktury materiału z jakiego była uszyta sukienka Bernadki. Sukienka jest w kolorze granatowym, albo raczej chabrowym. Komplet powstał z koralików TOHO Round 11/0 i 15/0 Permanent Finish Galvanized Aluminum, czeskiego kryształu Bicone 4mm Crystal Honey i Cobalt, bigle do kolczyków są srebrne pozłacane pr.925. Kolory synowa wybrała sama. A tak prezentuje się komplecik
 


Teraz trochę szczegółów
 

 



A gdyby tak założyć kolczyki tyłem do przodu to mamy nowy komplecik :))
 

 
Na dziś to wszystko, ale będzie jeszcze jeden post związany z tym weselem, tyle że już zupełnie nie biżuteryjny.
Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia
:-)




niedziela, 22 maja 2016

Uczę się makramy

        Makramę znam już od bardzo dawna, można powiedzieć od ubiegłego wieku :)
Kiedyś w szkole podstawowej na kółku "Sprawne Ręce" robiłyśmy sobie paski do sukienek ze sznureczków, ale wtedy nie wiedziałam, że to makrama, a poza tym były to tylko węzełki płaskie czy kwadratowe nie ważne jak je zwą, w każdym razie miałam ten pasek w szafie bardzo długo.
Teraz od pewnego czasu dziewczyny zaczęły wspólną naukę tej techniki pod czujnym okiem Joasi z bloga "Sznurki i koraliki" (KLIK). Zastanawiałam się czy wystartować z nimi i początkowo sobie odpuściłam, tylko sobie podziwiałam ich prace. Ale krąg dziewczyn zajmujących się wiązaniem supełków, wśród blogów które obserwuję, ciągle się powiększał i kusiło mnie coraz bardziej, żeby spróbować. Przypadkiem znalazłam się w hurtowni z pasmanterią i kupiłam pierwszy z brzegu 1mm sznureczek, który wpadł mi w oko. W międzyczasie na You Tube wypatrzyłam tutorial na bransoletkę, która tak mnie zauroczyła, że w końcu sięgnęłam po zakupione sznureczki i postanowiłam ją wykonać. Niestety, jak to ja, lubię sobie wszystko komplikować i zamiast sięgnąć po prosty mały wzór, albo doczytać u Joasi o wyborze sznurków odpowiednich dla początkujących, to ja chlup do głębokiej wody. Trochę rozmawiałyśmy z Joasią mailowo i okazało się, że sznureczek jaki zakupiłam to satynowy sznurek gorsetowy, śliski jak nie wiem co. Obiecałam, że jeśli coś mi wyjdzie i będzie się do czegoś nadawać, to pokażę, żeby ją poddać Waszej obiektywnej ocenie, i żebyście mi podpowiedziały co mam poprawić. Przede wszystkim muszę poćwiczyć oprawę kamienia, bo boję się, że może mi wypaść, ale poza tym jak na moją PIERWSZĄ (nie licząc paska) pracę, to wyszło nie tak źle jak wyglądało na początku. Nawet już miałam dwie osoby które chętnie by ją ponosiły :)
Ale się dziś rozpisałam. No to już lepiej pokażę

Pierwsza porcja zdjęć - zrobione zaraz po ukończeniu, nocą przy lampce






i kolejne, wykonane przy dziennym oświetleniu



 Kamień centralny to jaspis
a te małe to koraliki z moich domowych zasobów, jedne z nielicznych przez które przechodził sznureczek.
A teraz czekam na wyrok :-) 
Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia

środa, 18 maja 2016

Imperium Osmańskie

Imperium Osmańskie to tytuł wyzwania Gościnnej Projektantki Szuflady. Odkąd zaczęły się te wędrówki ludów po Europie, a polityka i oczy Europejczyków skierowane są w stronę Turcji, to nasza telewizja prezentuje nam teraz kilka seriali ich produkcji. Wprawdzie nie oglądam ich regularnie, ale czasem jeden czy dwa kolejne odcinki chętnie obejrzę. To pozwala mi mniej więcej się orientować o co chodzi. Stroje i biżuteria Sułtanek były imponujące i jest co podziwiać, ale ja wolę bardziej współczesny serial "Zranione serca" emitowany we wtorkowe wieczory.

Moja dzisiejsza praca  trochę wpasowuje się w temat wyzwania, więc postanowiłam ją zgłosić.

Komplet Aleksandra
Komplet ten powstał dla przyszłej mamy weselnej (mamy mojej synowej), która tym razem wypuszcza z gniazdka swojego syna.




Kolczyki na sztyftach ze stali chirurgicznej zabezpieczone barankami z wkładką silikonową


Bransoletka ma zapięcie magnetyczne bardzo wygodne do samodzielnego zapinania.


Efekt końcowy mnie zaskoczył, bo myślałam, że będzie zbyt cukierkowy, ale na szczęście całość prezentuje się bardzo delikatnie i elegancko.

Teraz zamieszczam baner do Wyzwania Szuflady

 
Mam nadzieję, że komplecik będzie pasował do kreacji weselnej, a nowa właścicielka będzie zadowolona, no i że pasuje do wyzwania.

środa, 11 maja 2016

Tygrysek ukończony

Dzisiejszy wpis cały poświęcony jest pracy Weroniki (pamiętacie - to moja bratanica i bratnia dusza w robótkowaniu). 
Kiedyś Weronika otrzymała od rodziców zestaw do haftu xxx na którym był tygrysek. Miał posłużyć do nauki haftu xxx (tutaj początek). Przekazałam jej wszystko co sama wiem o hafcie i tak sobie siadywałyśmy razem, każda nad swoją robótką, a w razie konieczności, gdyby się niesforne nitki poplątały, ciocia zawsze wyratowała z opresji. Później na jakiś czas, ze względu na szkołę, zajęcia pozaszkolne i mnóstwo innych dziedzin robótkowych, którymi Weroniczka się interesuje, tygrysek został u cioci w szufladzie. Babcia Weroniki wiedziała, że wnuczka zajmuje się xxx i nie wiedząc, że tygrysek jeszcze nie skończony, podarowała jej mały zimowy widoczek, i to był impuls. Weronika się zawzięła i bardzo szybko dokończyła swoje piersze xxx dzieło.

Oto ON
Tygrysek :-))




Tutaj tygrysek za szybką
powyższe zdjęcia musiałam zrobić bez niej, żeby pokazać jak dobrze sobie poradziła ze swoją pierwszą pracą w tej technice i jakie są równiutkie wszystkie xxx :-)


Jestem bardzo dumna z mojej małej uczennicy, no właściwie muszę się poprawić, już nie takiej małej - Weronika to już nastolatka, a wzrostem to już prawie wyższa ode mnie
 :-))

środa, 27 kwietnia 2016

Wiosna 2016 - początek

No, udało mi się. Na szczęście zdążyłam odrobić zadanie , zanim u Renulka pojawi się kolejny odcinek tegorocznej wiosennej serwetki.
Wystartowałam z opóźnieniem, bo postanowiłam powoli pokończyć dawno zaczęte prace, a na "warsztacie" obecnie mam bieżnik szydełkowy.
W szydełkowaniu nie jestem zbyt biegła i myślę, że trochę mi to jeszcze czasu zajmie, więc Renulkowa Wiosna 2016 jest małym przerywnikiem w szydełkowaniu, żeby mi się nie znudziło, i żeby bieżnik znowu nie wylądował w szufladzie.
Serwetka powstaje ze starych domowych zapasów AIDY 10 nr 386 w kolorze bladożółtym.


 Pogoda u nas ostatnio nie sprzyja robieniu zdjęć i nie bardzo udaje mi się pokazać prawdziwy kolor serwetki, więc dla porównania zrobiłam zdjęcia na tle białego bieżnika szydełkowego, o którym wspominałam na początku.


Teraz wracam do szydełka i cierpliwie czekam na następny odcinek
"serialu" u Reni :-)