Translate

niedziela, 13 października 2013

Mam uczennicę

     Miło mi poinformować, że od niedawna mam uczennicę, która w przeciwieństwie do mojej córci uwielbia różnego rodzaju robótki związane z wytwarzaniem różności z papieru. Nareszcie znalazłam bratnią duszę w rodzinie, z którą mogę dzielić się tą radością, jaką daje zabawa w rękodzieło. Może kiedyś uda mi się zaciekawić ją i innymi dziedzinami, bo na razie interesuje ją nauka papierowej wikliny. I choć sama jeszcze nie potrafię wszystkiego, to przecież "razemrobienie " jest przecież fajniejsze. A z tej wspólnej zabawy powstały takie oto kubeczki





Czy jesteście w stanie powiedzieć który kubek jest mój, a który uczennicy?

A teraz czas przedstawić moją uczennicę. 
Oto Weronika - moja mała bratanica. Ma 9 lat i ma bardzo zdolne łapki :-)

Teraz zagadka rozwiązana.

I jeszcze Weronika z braciszkiem Piotrusiem.

Jak widać chyba lubi rysować :-)

Pozdrawiam

piątek, 4 października 2013

Kołyska

Witam
Dziś będzie mało gadania, ale za to więcej zdjęć. 
Moja córka została zaproszona na  wesele koleżanki. Poprosiła, żebym wyplotła znowu "zakochaną parę" Ale nie miałam ochoty wyplatać kolejnych gorsetów, bo w ostatnim czasie powstało ich kilka, więc zainspirowana wspaniałymi pracami Ani Krućko postanowiłam zrobić coś innego, mniej pracochłonnego i tak powstał kolejny wytwór moich rąk, chociaż nie koniecznie było z nim mniej pracy :-I
Daleki od ideału Ani, ale własnymi rękami uczyniony cieszy bardziej niż kupiony. Nie ustrzegłam się kilku błędów, ale teraz kiedy wiem "z czym to się je", mogę próbować robić następne, bo może niedługo przydadzą się na jakieś Chrzciny :-)

frywolitkowe ozdoby uplecione ze złotej nitki

trochę szczegółów

Na bok kołyski chciałam kupić inną koronkę, ale była tylko taka wstążka, zresztą zbyt szeroka i musiałam ją ściąć i obszyć

i trochę zdjęć z lampą


Myślę, że jak na pierwszą próbę to całkiem niezła mi wyszła, jak myślicie?
Życzę wszystkim miłego wypoczynku.

piątek, 20 września 2013

W barwach jesieni

Wisior sutasz w barwach jesieni powstał dobrych kilka miesięcy temu. Ale jak zawsze było jakieś "ale". Nie mogłam się zdecydować jak go wykończyć tzn. na czym mam go zawiesić (nie miałam odpowiedniej krawatki). Zmotywowało mnie wyzwanie Kreatywnego Kufra o tej właśnie tematyce. Pomyślałam, dlaczego by nie spróbować. No i wreszcie można powiedzieć, że jest skończony. Rzutem na taśmę jak to mówią. Zdaję sobie sprawę, że nie mam większych szans, bo jest tam wiele wyjątkowo pięknych prac, a na dodatek w tym wyzwaniu brało udział mnóstwo osób, ale przynajmniej zaprezentuję swój wisior szerszej publiczności.
Wisior wykonany z sznureczków sutasz w kolorze brązowym, złotym i śmietankowym, które oplatają kamień Noc Kairu z piaskiem pustyni. Dodatkowo zastosowałam małe koraliki piasku pustyni, TOHO Cube, TOHO Bugle, TOHO Round, elementy miedziane oraz łezkę z Kryształu Swarovskiego.


Zdjęcia takie sobie bo pogoda niezbyt sprzyja mojemu aparatowi i aranżacji brak, ale dostosowałam się do wymagań wyzwania, że ma być widać szczegóły. Ale przynajmniej kolory nie są przekłamane- takie są jak na zdjęciach.



Pozdrawiam wszystkich i życzę wszystkim ciepełka
:)

piątek, 13 września 2013

Serwetka na szydełku

Dziś pokażę Wam moją pierwszą, zresztą jedyną do tej pory serwetkę robioną na szydełku. Ale może zacznę od początku. Frywolitką zaczęłam się interesować jakieś 5 lat temu, ale nie wiedziałam co to jest za technika i jak ją rozgryźć. Zaczęłam szperać po gazetkach robótkowych, po internecie i szukać książek z których mogłabym załapać o co w tym chodzi. Zakupiłam stosowną książkę, czółenka i pierwszy z brzegu kordonek i zaczęłam próbować, ale z marnym skutkiem, w dodatku kordonek był zbyt śliski do nauki, no i się zniechęciłam, i rzuciłam wszystko w kąt. Szkoda mi było tylko nitki no i rąk nie było czym zająć, więc złapałam za szydełko, które mi zostało jeszcze z czasów podstawówki, a którego nie używałam od czasów kółka "sprawnych rąk". Na tych zajęciach właśnie nauczyłam się podstaw jak się robi łańcuszek, półsłupek, słupek i może jeszcze kilka innych rzeczy, a których po tak długiej przerwie już nie pamiętam. Wykorzystałam więc kordonek na serwetkę. Z pierwotnym wzorem  z gazetki trochę się rozminęłam, bo czytanie wzorów też nie szło mi najlepiej no i potem kombinowałam "jak koń pod górkę" i coś tam z tego wyszło i nawet ją używamy, nie leży w szufladzie jak większość moich prac.
Mistrzynie szydełka proszę o wielką wyrozumiałość, może jeszcze kiedyś poćwiczę.....


Nie lubię jej tylko blokować po praniu, bo trudno uzyskać równe kółko wokół tego środkowego kwiatka.

Po tej serwetce zawzięłam się ponownie na frywolitkę i z pomocą  płyty CD z kursem Pani Ireny Gawrońskiej i wydatnej pomocy Renulki nauczyłam się podstaw.
Szkoda tylko, że we frywolitce nie ma tak szybkich efektów jak przy pracy z szydełkiem.
Gorąco pozdrawiam
PS. Dzisiejszy post napisałam w odpowiedzi na pytanie Irenki, czy robię na szydełku

wtorek, 10 września 2013

Bransoleta koralikowo - sutaszowa

W ubiegły piątek pisałam o zamówieniu na bransoletkę. Nie miałam pewności czy jubilatka czasem tutaj nie zagląda, więc nie chciałam zepsuć niespodzianki. Bransoletka została wręczona w niedzielę, więc mogę ją już pokazać. Kolorystyka miała pasować do TYCH kolczyków, żeby ewentualnie stanowiła z nimi komplet.
Nie wiem czy nie przekombinowałam, ale po ostatnich koralikowych bransoletkach - gąsieniczkach, wymyśliłam sobie, że połączę je z sutaszem, ale chyba lepiej by tutaj pasowały zwykłe sznury czy ukośniki, albo tureckie, bo moja gąsieniczka trochę się buntowała i nie chciała przylegać do nadgarstka.
Materiały: sznurki sutasz, noc Kairu, koraliki TOHO Round 8/0 Opaque Jet, TOHO Cube 3mm Opaque Jet, szklane koraliki 4mm Preciosa, i taśmy cyrkoniowe, oraz na gąsienczkę TOHO Magatama 3mm Opaque Jet, TOHO Round 11/0 Opaque Jet i Opaque Cherry + metalowe końcówki i zapięcie - stara miedź.




Tutaj widok od zewnątrz. Część koralikowa szersza na 12 koralików w rzędzie, żeby pasowała do tych końcówek.

Tutaj wnętrze bransoletki. Część sutaszowa podklejona skórką.

Mam nadzieję, że będzie się dobrze nosić.
Pozdrawiam

piątek, 6 września 2013

Prezent


Długo się nie odzywałam, mam nadzieję, że jeszcze o mnie nie zapomnieliście. Powodów było kilka. Pierwszy - to papierowa wiklina i kolejna "zakochana para", która była dodatkiem do prezentu na 25 rocznicę ślubu (wyszła taka sama jak poprzednia, więc nie robiłam zdjęć). Drugi - to szybkie zamówienie na bransoletkę, którą niedługo się pochwalę, a trzeci bardzo banalny - gorący okres w pracy (przynosiłam do domu "zadanie domowe") i choć po całym tygodniu nareszcie piątek :))) i nic mi się nie chce, to muszę się Wam pochwalić prezentem jaki dziś otrzymałam od Irenki  .
Jakiś czas temu Irenka pokazała u siebie śliczną serwetkę, która mnie zachwyciła, a że bliżej mi do frywolitek niż do szydełka i  choć teoretycznie wiem na czym polega ta technika, to za szydełko się nie biorę (na razie - bo dziewczyny tak kuszą, że kto wie...) No i wyobraźcie sobie, że ta dobra duszyczka postanowiła mnie nią obdarować, ale to nie wszystko. Oprócz serwetki otrzymałam jeszcze śliczne podusie (miałam tylko podać kolor), które możecie pooglądać TU  i TU. No i oczywiście smakołyki też były - ledwo upilnowałam żeby zrobić fotkę :))

A teraz już się chwalę
wszystko ślicznie zapakowane

zobaczcie jakie cudeńko - i jest moje :)

 podusia beżowa, brązu nie potrafiłam uchwycić (jest czekoladowy)

 przód

i tył

prawa że śliczne?

Serdecznie Ci dziękuję Irenko za tą dzisiejszą niespodziankę.
To jak nagroda po pracowitym tygodniu :)
Jak miło że w dzisiejszych czasach są jeszcze takie osoby, którym dawanie sprawia radość
:-)

sobota, 17 sierpnia 2013

Zakochana para

Niedawno otrzymałam zamówienie na kolejny koszyk - gorsecik, a przy tym padło pytanie czy nie można by zrobić koszyka w wykonaniu męskim dla kobiety. Pomyślałam sobie, że pewnie by się dało, ale nigdy jeszcze takiego nie robiłam i nie bardzo wiedziałam jak się za niego zabrać. Jednak coś tam wymyśliłam i wyszło sobie takie "coś" jak poniżej. Poza tym córka zwróciła mi uwagę, że gorseciki należy trochę inaczej pomalować i nieco inaczej wyprofilować. Łatwo jej mówić, bo jej robótkowanie nie interesuje, no chyba że efekt końcowy, czyli gotowy wyrób, który można komuś ofiarować, albo samej nosić. Ale w sumie to miała rację, bo dziewczę wyszło o wiele ładniejsze niż poprzednie (moim zdaniem), a mój pierwszy "man" wyszedł może trochę zbyt szczupły, ale to pewnie dlatego, że podstawę miał mniejszą  niż gorset. Trochę się napracowałam z kołnierzem i muszką, ale chyba to jakoś wyszło. Zresztą zobaczcie sami






no i jak, może być?
:-)
Pozdrawiam i życzę słoneczka na resztę wolnego czasu
Buziak

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Zapomniana bransoletka

No może niezupełnie zapomniana, bo lubię ją nosić, ale jeszcze jej tutaj nie pokazywałam. Jest to bransoletka z warsztatów z Djenką, które odbyły się w Pracowni Artystycznej u Sylwii  już dawno temu. Niestety moje żółwie tempo sprawiło, że nie zdążyłam jej na tych warsztatach skończyć. Dostałam więc potrzebne materiały i miałam skończyć w domu. Najpierw, jak to zwykle u mnie,  musiała "swoje odleżeć" zanim ją skończyłam, potem uznałam, że pierwszych prac się nie pokazuje, tym bardziej że źle sobie przyszyłam koralik do zapinania i mi się czasem odpina (muszę go wreszcie przeszyć), a w końcu faktycznie o niej zapomniałam. Ale właściwie dlaczego jej nie pokazywać skoro lubię ją nosić. No i była doskonałym materiałem do ćwiczenia techniki sutaszu. Były to moje trzecie warsztaty z sutaszu




a tu wszystkie ostatnio ulubione :)

 Podobnie jak bransoletka, powstaje "na raty" wisior, według mojego projektu. Wisior  gotowy, ale jak zwykle jest jakieś ale. Nie miałam zawieszki i odłożyłam go na później, no i leży do dziś nie skończony, może też w końcu się doczeka :)
Mam już kilka, może nawet kilkanaście szkiców na kolczyki i wisiory, które koniecznie chciałabym wykonać, ale ciągle ten brak czasu - znacie to przecież. Może tych kilka dni wolnego które się pojawiły na horyzoncie pozwolą mi coś zrobić nowego.
Ciekawe czy będzie jeszcze tak gorąco jak ostatnio.
Biedne były wszystkie futrzaki, my rozebrani prawie do rosołu, a one w tych swoich futerkach.....

 nasz Lupusek też ciągle szukał cienia

Pozdrawiam :)

niedziela, 4 sierpnia 2013

Caterpillar - czyli pierwsze gąsieniczki

Skoro sznury już w miarę opanowałam to przyszła pora na gąsieniczki. Pewnie poznajecie te wzory. Tak oczywiście to są wzory Weroniki (Weraph) i od niej się uczę wszystkiego o sznurach szydełkowo - koralikowych. Bransoletki powstały już chwilę temu, ale dopiero wczoraj zostały wklejone w końcówki, a dziś dokończone.
Dziś u nas jest zbyt gorąco, żeby zbyt długo ględzić, więc pokażę tylko zdjęcia i kilka szczegółów technicznych.

 Pierwsza wykonana z koralików TOHO 11/0: Metalic-Amethyst Gun Metal, Ceylon Banana Cream, Silver-Lined Purple i Magatama: Transparent-Frosted Sugar Plum. Zapięcie magnetyczne.


...a to kawałek mnie :))



Druga również TOHO 11/0: Metalic Moss, Opaque Turquoise i Magatama: Silver-Lined-Teal.
Zapięcie (typu toggle) i wykończenie stara miedź.


a teraz zmykam do mojego skromniutkiego ogródka na kawę i małe co nieco
:)



a tu jeszcze rzut oka na mój balkon i kawałek domu w "wiecznym remoncie"
Pozdrawiam